Dlaczego ręczny serwis nart, a nie maszynowy?


Podpucha?
Odrazu odpowiem na zapytanie, że jeden z drugim uzupełniają się i nie można tutaj powiedzieć, że ręczny serwis jest lepszy od maszynowego i odwrotnie.
Jak to jest? Otóż kilka słów na ten temat, przy okazji może obale kilka teorii…
Wiadomo w latach ubiegłego wieku było wszystko przygotowywane ręcznie i zaczynając od lat 90-ych w Polsce zaczęły wchodzić maszyny, kombajny… I ludzie zobaczyli, że można szybciej przygotować sprzęt, a przy tym zmniejszyć cenę za usługę. Ale aby dobrze zrobić trzeba naprawdę mieć dobre oko i dobrze „nabitą” rękę aby nie zeszliwować całkowicie ślizgu lub krawędzi.
Ręczny serwis jest pracochłonny, wymaga więcej narzędzi, więcej ostrzałek, pilników i temu podobne dodatki. Na dodatek aby dobrze zrobić trzeba też mieć ogromne doświadczenie aby wiedzieć kiedy jest krawędź naostrzona, kiedy ślizg jest dobrze nasycony smarem. Do tego wszystkiego trzeba mieć wiedzę, smykałkę, zdolności manualne, włączone myślenie, chęci, cierpliwość.


Serwis nart, to nie tylko ostrzenie i smarowanie ale także montaż wiązań, ustawienia wiązać, naprawy specjalistyczne jak klejenie rozwarstwień, naprawiać ślizg robiąc wklejki ubytków, wklejać wyrwane krawędzi po nadto modyfikacja butów narciarskich ale to już inny temat do opowiadania.
A więc wyobraźmy sobie kiedy chcemy aby nasz ślizg dobrze odprowadzał wodę, krawędź idealnie nas trzymała, wiązania były dobrze ustawione, żeby w odpowiednim momencie wypięły, a but był tak idealnie dopasowany, że czujemy się z tym naszym sprzętem jako jedno. I teraz mamy dobrze narty naostrzone, odtłuszczone i nasmarowane ale ślizg nie ma odpowiednio naciętej struktury ( struktura w narcie, to jak bieżnik w samochodzie)

I nasze narty nie osiągają odpowiednich przędkości, czujemy, że ślizgi są tępę czyli niby wszystko jest dobrze zrobione, a np mamy słaby poślizg i nawet jeśli smar dobrze dobrany, narty odtłuszczone ale jednak coś nie tak. I właśnie, to jest wina tego, że na ślizgu nie ma odpowiedniej struktury.
To wszystko działa w każdą ze stron. Oczywiście po przygotowaniu maszynowym kiedy mamy krawędzi naostrzone i ślizg zaplanowany, wyszlifowana i jest odpowiednia struktura, to wkraczamy z odtłuszczaniem, ręcznym polerowaniem krawędzi i ślizgów, ręcznym smarowaniu. Kiedy te wszystkie czynności mamy doskonale dograne, to nasze narty gotowe do jazdy.
Wiadomo, że nie możemy dawać nasze narty za każdym razem do serwisu maszynowego, bo nasza narta szybko skończy się i dlatego tutaj mamy przygotowanie ręczne. Jeśli nie mamy na ślizgach mocnych rys, jeśli mamy nadal dobrze nacięta strukturę, to tutaj wystarcza tylko naostrzyć krawędzi, wyczyćsić, odtłuścić i nasmarować, i nasz narta jest gotowa.
Może zadajecie pytanie jak to jest w Pucharze Świata, a tak właśnie jest. Najpierw przygotowanie na maszynie, a wykączenie jest ręczne. Tylko tam już jest wyższy poziom wtajemniczenia i myślę, że o pewnych rzeczy nigdy nie dowiemy się i nie poznamy. Gdyż każdy Team ma swoje tajemnicy w przygotowaniu. To odrazu nasuwa się kolejne pytanie, skoro w teamach są najlepsi z najlepszych, to dlaczego nie ma wyników? Odpowiadam, że sprzęt może być idealnie przygotowany ale sam sprzęt nie jedzie. Większość zależy od narciarza, predyspozycje, przygotowanie, strach, umiejętności, doświadczenie, ocena sytuacji, plan, strategia, stok, warunki atmosferyczne…
Mam nadzieję, że odpowiedziałem na zadane pytanie i rozwiałoby wątpliwości.