Co prawda dzieci nie mam ale miałem okazje pracować z dziećmi. Dziś chciałbym się podzielić swoimi przemyśleniami. A właściwie chciałbym przeanalizować dlaczego dzieciaki nie maja edukacji finansowej? Właściwie dlaczego my ich nie uczymy, a winę zrzucamy na wychowawców w przedszkolu albo w szkole. Z drugiej strony skąd sami możemy wiedzieć skoro nas nie uczono, skoro nas nie uczono, to nie mamy nawyków aby przekazywać taka wiedzę, a dokładnie większość ludzi to nawet ponad 80% społeczeństwa w ogóle nie ma wiedzy na temat finansów. Jesteśmy zwyczajnie wychowani jako pospolite społeczeństwo które stworzone tylko do konsumpcji.
Chciałbym być tutaj dobrze zrozumiany, nie chcę mądrzeć się tylko myśle na głos. Pewne kwestie zostawię mądrzejszym od siebie ale co mogę, to podpowiem i z przyjemnością dziele się swoimi spostrzeżeniami.
Napiszę trochę od innej strony. Skąd pomysł napisania tego postu, trochę analizy i trochę moich wywodów. A więc kiedyś dostałem do ręki książkę „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, jak się nie mylę, to było w 2004 roku, to szczerze przyznam przeczytałem ale kompletnie nie zrozumiałem, minęło trochę czasu i w roku 2009 po raz kolejny sięgnąłem po tą książkę i co nie co wyciągnąłem z tej lektury, w 2018 roku przeczytałem ją trzeci raz i teraz kilka miesięcy temu kupiłem tą książkę dla siebie i przeczytałem po raz czwarty i wiece co? Olśnienie. Efekt woow. Wiele zrozumiałem, przeanalizowałem swoje wychowanie, swoje zachowanie, swoich znajomych, bliskich, otoczenie w którym przybywam do tego trochę pogrzebałem w internecie i faktycznie zauważyłem, że o finansowej edukacji dla dzieci nic nie ma, a jak już coś jest to nie wiele. Nikt nas nie uczy o finansach, bo naszych rodziców też nikt nie uczył, a ich rodziców też nikt nie uczył i kółko zamyka się. Jedynie uczono nas aby uczyć sie dobrze w szkole, aby pójść na studia aby po ich ukończeniu dostać dobrą i dobrze płatną prace. Tak było u was? Myślę, że tak i nie tylko u was ale u ponad 80% społeczeństwa. Bo w większości rodzin tak się właśnie podchodzi do wychowania. Tylko szczerze czy ta nauka przekłada sie na życie codzienne? Kompletnie nie. Poznawałem różne osoby, prymusów, dobrze wykształconych, po kilku kierunkach co mają? Owszem jakąś posadkę, której trzymają się aby jej nie stracić bo mają kredyt, kredyt na dom lub mieszkanie, kartę kredytową i jakieś tam oszczędności. Od zawsze wmawiano nam, ze trzeba mieć dobra pracę, mieć własny kąt, jakieś wakacje. Czy do tego jesteśmy stworzeni? Jak nas nie uczono, to skąd mamy wiedzieć? I jak mamy przekazywać wiedzę skoro nie wiemy. Zmieniamy pracę na lepiej płatną, bo nie wystarcza nam pieniędzy na życie, bo kredyty nas zżerają. Robimy konsolidację kredytów aby później znowu móc się zadłużać… i znowu koło zatacza się. Myślimy, że nasz dom lub mieszkanie jest naszą inwestycją życia. Jeśli tak myślisz, to jesteś w największym błędzie. Powiem tylko tyle, że jeśliby dom na siebie sam zarabiał to tak jest, to inwestycja ale Ty zarabiasz na ten dom więc bzdurą jest, że to jest inwestycja. Ale to jest inny temat do rozmowy. Powracam do dzieci. Skoro my byliśmy tak wychowani, to tą sama wiedzę przekazujemy naszym dzieciom. Teraz pomyślcie sobie tak… ile książek, czasopism, artykułów o finansach przeczytaliśmy w ostatnim tygodniu? Miesiącu? A może roku? Jeśli przynajmniej przeczytaliśmy chociaż jedną książkę w roku, to nie jest z nami aż tak źle ale jeśli nie sięgamy o taką lekturę, to już jest problem i jesteśmy w tych 80% społeczeństwa, którzy tylko korzystają z pieniędzy, a nie pomnażają ich. Ostatnio zrozumiałem bardzo ważną rzecz, inwestycja. Nie inwestycja w coś tylko Inwestycyjna w siebie samego.
Do tego wszystkiego uświadamiam sobie, że dzieci kompletnie nie maja wiedzy o pieniądzach. Powiesz, że są za małe, nie zrozumieją. Nie prawda! Dzieci przyjmują wiedzę jak gąbka, są chętne do nauki i ciekawskie. Wyobraźmy sobie jeśli zadamy dziecku pytanie, co to jest pieniądz i skąd się bierze? Ale aby zadać to pytanie czy my sami jesteśmy w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Ciekawe, prawda? Jeśli sam możesz odpowiedzieć na to pytanie, to masz z czego się cieszyć ale jeśli nie umiesz sam sobie odpowiedzieć, to masz problem. Albo zadaj sobie pytanie co to jest inwestycja? Jakie są inwestycje? Jeden powie, że inwestycja, to rodzina, dzieci, dom, nieruchomości… tylko jak to wszystko traktujemy i dochodzimy do tego? Napisałem na początku o książce „ Bogaty ojciec, biedny ojciec” ( przeczytajcie ze zrozumieniem i porozmawiajcie na ten temat ze znajomymi) przeczytałem ja 4 razy. Minęło 16 lat od pierwszego przeczytania. Jeślibym wcześniej zrozumiał to co jest tam napisane, to może już byłbym rentierem ale tak się nie stało. Bo nie miałem z kim porozmawiać, nie miałem mentora albo osoby mądrzejszej ode mnie więc ten czas wydłużał się aż 16 lat. Wszystko można przyspieszyć, kwestia chęci. Teraz przenosząc naszą wiedzę na naukę dzieci, przekazując im informacje jak inwestować, jak zdobywać pieniądze, jak możemy tworzyć biznesy. Dziś dzieci dużo szybciej przyswajają wiedzę, ponieważ zaczynamy żyć w epoce informacyjnej, epoka industrialna umiera, a nawet już umarła. Dziś nie Państwo daje mi bezpieczeństwo tylko przedsiębiorca. Dziś przedsiębiorca jest napędem w gospodarce, dziś przedsiębiorca zatrudnia ludzi, przedsiębiorca płaci podatki, przedsiębiorca, przedsiębiorca… dokładnie. Dziś Państwo nic nie znaczy bez przedsiębiorcy, jeśli państwo nie zadba o przedsiębiorcę, to państwo nie istnieje. Dlatego przechodzimy kolejne etapy w naszym życiu. Mamy dzieci i myślimy o ich przyszłości. Co możemy im zaoferować? Dobry start? Tylko jaki? Mieszkanie? Dom? Przekazać biznes? Udostępnić im środki na koncie? Bez wiedzy o finansach to będzie niczym. Moim zdaniem dziś powinniśmy zainwestować w finansową edukacje dzieci i to czym szybciej tym lepiej. Owszem, możesz mi zarzucić, że dzieci nie mam i łatwo o tym mogę mówić, oczywiście. Ale blokady są tylko w naszych głowach. Dziś wszystko możemy. Patrzę nawet po sobie. Wszystko mogę, każdy pomysł który wpada mi do głowy, to go uruchamiam, zaczynam działać, odwaga, akcja i reakcja. Tak do tego dziś podchodzę. Jeśli powiesz, ze jeszcze nie czas, aby dokształcać swoje dziecko o finansach, to jesteś mocno w błędzie. A jak? Na wiele sposobów, gry, rozmowy, zabawy, gry planszowe… Za kilka lat system emerytalny po prostu runie, nie będzie istnieć, zostaną prywatne fundusze, jak sobie przygotujesz się do emerytury, to będziesz mieć. Mamy 2020 rok, mam 37 lat i jestem przekonany, że moja emerytura będzie wyglądać tak, że jeżeli siebie nie zabezpieczę, to nic nie będę mieć, bo państwo nie będzie mieć pieniędzy dla mnie. Dlaczego? Bo już nie mają. Dziś realnie człowiek powinien pracować do 70 roku życia, to wyobraź sobie co będzie za kolejne 30 lat. Jeśli jesteś przekonany, że coś dostaniesz od Państwa, to po raz kolejny powiem, że jesteś w tej grupie ludzi 80% i żyjesz naiwnie w swoich przekonaniach.

Powiesz mi, że nie masz wiedzy lub nie wiesz jak zacząć taka naukę. Wystarczy poszukać prywatnych zajęć, grup dla dzieci. Można coś wyszukać, a jeśli nie możesz nic odpowiedniego znaleźć, to sam pójdź na jakiś kurs o finansach aby móc później przekazać wiedzę dalej. Jeśli oddajesz dziecko do przedszkola prywatnego, to warto zapytać czy jest edukacja finansowa. Dziś to powinno być na porządku dziennym ale niestety nie jest. Moim zdaniem warto pomyśleć o edukacji finansowej dla dzieci, z wiekiem dziecko to doceni i napewno taka wiedza jemu bardziej przyda się w życiu.