Dążenia do spełnienia naszych marzeń

Dążenia do spełnienia naszych marzeń

Kim człowiek byłby bez marzeń?
Co każdego dnia napędza mnie do działań? Mobilizuje i daję chęć realizacji? Marzenia i ich realizacja. Kilka miesięcy temu miałem rozmowę z kuzynem, który zawsze szuka jakiejś motywacji do działań. Wydawało mi się, że mnie nic nie mobilizuje, nic nie motywuje – po prostu tak mam i sam z siebie dążę skrupulatnie do realizacji swoich marzeń.
Mam wiele marzeń, większych/mniejszych ale podzielę się nimi jak będą zrealizowane. Jedni marzą o samochodzie, o domie/mieszkaniu, rodzinie, dzieciach, partnerce/parterze… podróżowaniu, sportowych osiągnięciach, ktoś marzy zostać bogatym… i każdy do tych swoich marzeń dąży po swojemu czasem jest tak, że ktoś rezygnuje i poddaje się, inny woli nie wysilać się, kolejny wypruwa flaki aby dążyć po trupach ( top akurat specyficzna grupa ludzi) a są i tacy którzy boją się marzyć i boją się wyzwań. Na wszystko jest czas, do marzeń dążę bez pośpiechu. Każdego roku przybywa tych marzeń i planów, mam nawet taką listę w notatniku marzenia i celi 🙂 Dlaczego lista? Ponieważ przez obecny pęd w jakim my żyjemy, można zapomnieć o marzeniach, można zwyczajnie w tym wirze pogubić drogi – nie jestem typem człowieka który ma wszystko idealnie poukładane ale lubie porządek, lubie gdy wszystko jest poukładane. Co by było jakby człowiek nie marzył, tutaj mówię o realnych marzeniach, a nie latanie w obłokach. Trochę taki dziwny przykład podam ale dążenia do marzeń przypomina mi maraton ( kto biegał ten wie) na 39 km dopada kryzys, nie fizyczny tylko psychiczny. Mózg wysyła sygnały, że jesteś zmęczony, że coś cię boli, że nie dasz rady. Wystarczy pozytywnie pomyśleć i dobiegając do mety masz w głowie kolejny plan o kolejnym morderczym biegu. Tak jest i z naszymi marzeniami i sumie ze wszystkim, widzisz metę i zaczynasz w głowie układać drogę do następnego etapu, do kolejnego marzenia. Czy to nie jest cudowne? Przyjemne? Własna satysfakcja… Uff, udało się jestem z siebie zadowolony, jestem na swoim szczycie ale czasem trzeba zejść na sam dół aby przejść kolejną morderczą drogę do swojego marzenia.
Dlaczego piszę o tym? Ostatnie wiele rozmawiamy na różne tematy i tak uświadomiłem sobie, że wiele osób żyje dla kogoś, że w pewnym momencie gubi swój cel, że Czasem brakuje odwagi na podjęcia wezwania z samym sobą. Czasem ktoś przegląda to co pisze i może czytając te kilka zdań zostanie natchniony i zrobi ten pierwszy krok, ten pierwszy krok jest zawsze trudny we wszystkim.
Warto dążyć do tego o czym marzymy, nie ważne czy to małe marzenia, przyziemne czy duże i długo terminowe. Kim byłby człowiek bez marzeń?

Dodaj komentarz