Wszystkie media trąbią na około jaki to wyczyn Andrzej Bargiel zrobił. Zgadzam się, jest wyczyn ale sam mówi między wierszami, że to co zrobił było nieprzemyślane i nierozważne.
Przez ostatnie kilka miesięcy widzieliśmy, co się dzieje w polskim himalaizmie. Same tragedie, albo cos zrobić za wszelką cene.
Z jednej strony zgadzam się po to jedzie się w Himalaje, żeby dokonać czegoś niebywałego, ale trzeba do pewnych rzeczy podchodzić z rozwagą, mieć plan awaryjny, przedewszystkim myśleć!
Słuchając Andrzeja Bargiela, uświadomiłem sobie, że trochę wydoroślałem i wszystko co robie, to robie z rozwagą, zawsze przemyslę. Jeślibym zginął wchodząc sam w kiepskich warunkach, to czyja wina by była?
Sam zjazd dla narciarza to pestka, natomiast wejście staje sie wyzwaniem.
Reasumując, gratuluje odwagi i cieszę sie, ze wyprawa zakończyła sie sukcesem, ale nie popieram takiego brawurowego podejścia i bezmyślności.
image